MODA,  SLOW FASHION

Niech sprawdzanie metki wejdzie ci w nawyk, czyli przewodnik  po materiałach idealnych na lato

Skandynawowie mawiają, że nie ma złej pogody, są tylko nieodpowiednie ubrania – to przysłowie sprawdza się nie tylko w chłodne zimowe dni w dalekiej Norwegii, ale także podczas… polskiego lata w mieście. Nie oszukujmy się – przypiekające ramiona słońce, żar lejący się z nieba i klejący się do ciała poliester to naprawdę kiepskie połączenie.

***

Nie ma ideałów

Niech pierwszy kamieniem rzuci ten, kto nigdy nie kupił beznadziejnej jakości ubrania wykonanego z podłego poliestru, tym bardziej że popularne sklepy coraz częściej pozwalają sobie na materiałowe oszustwa. I wierzcie mi – nie są to słodkie, niewinne kłamstewka tylko grube przekręty, żerujące na  naiwności i nieświadomości konsumentów, którzy ślepo wierzą w opisy produktów i nie przyglądają się składom ubrań umieszczonym na metce. Przykład? Popularna sieciówka, piękny puszysty sweter na zimę, w opisie kusząca obietnica pt. wełniany sweter. Cena nie jest podejrzanie niska, ale nauczona doświadczeniem sprawdzam skład. I co? I jestem rozczarowana, bo okazuje się, że kosztujący dobrze ponad 300 złotych wełniany sweter zawiera całe 7% wełny, a resztę stanowi „wysokiej jakości akryl”. Tego typu sztuczki pojawiają się nagminnie zarówno w ofercie wielkich sieciówek, jak i w mniejszych markach. 

 

Splot splotowi nierówny

Częstym problemem jest mylenie sposobu utkania danej tkaniny z podziałem na skład. Jeans, batyst, szyfon, flanela, sztruks, dżersej, żorżeta, welur, aksamit, satyna, szyfon – to nazwy splotów, które dla konsumenta są podpowiedzią, mówiącą o tym, jak wyglądał będzie dany materiał. Mówiąc obrazowo, każdy z wymieniony przeze mnie rodzajów splotu tkaniny może być wykonany z różnych materiałów. Przykładowo dżersej lub sztruks mogą być wykonane z przyjemnej bawełny, jak i z poliestru. Co ciekawe popularne sklepy chętnie wykorzystują dość skomplikowany podział materiałów i splotów przeciwko konsumentom – w opisach produktów pojawiają się więc obietnice „satynowa spódnica”, „welurowa marynarka”, „szyfonowa koszula”. Mając przed oczami tego typu kuszące opisy, klient nie zagłębia się więc w skład danego ubrania. No bo po co? W końcu, kiedy w ulubionym sklepie widzimy piękną, lekką sukienkę opatrzoną hipnotyzującym opisem „satynowa sukienka”, bez wahania pakujemy ją do koszyka, nie mając pojęcia, że występująca w opisie satyna nie jest gwarantem wysokiej jakości. Zapominamy, że to tylko rodzaj splotu włókien, nic więcej – może być wykonana zarówno z jedwabiu czy wiskozy, jak i z kiepskiej jakości poliestru.

 

 

Syntetyczne  El Dorado

W książce Fashionpolis Dana Thomas pisze, że co roku na świecie produkuje się ponad miliard ubrań, a 200 milionów  sztuk (czyli około 20% procent) nie udaje się sprzedać. Oprócz tego, w ciągu ostatnich 15 lat liczba kupionych na świecie  ubrań podwoiła się, przy jednoczesnym wzroście liczby ludności jedynie o 20%. Poliester, nylon, akryl, poliamid i inne włókna syntetyczne stanowią obecnie około 60% wszystkich materiałów, z których szyje się ubrania. 60% obecnych we wszystkich dostępnych na całym świecie ubrań wykonana jest z ropopochodnego plastiku, który zatruwa zarówno planetę, jak i nas samych. I wierzcie mi, kiedy słyszę lub czytam o tym, że poliestru nie należy mierzyć jedną miarą, bo istnieje „lepszy” i „gorszy” poliester, to cała w środku się gotuję. Jasne, zdaję sobie sprawę, że dzisiejszy materiał ma niewiele wspólnego z tym produkowanym w latach 60., ale dla mnie, to nadal ropopochodny, nieprzyjemny w noszeniu plastik. Piękna sukienka z „wysokiej jakości” poliestru za 400 złotych? Podziękuję. 

Idziemy po rozum go głowy?

Jak nie nabierać się na sztuczki z zaklinaniem materiałowej rzeczywistości i zapomnieć o syntetycznych koszmarkach smętnie wiszących w naszych szafach? Mówi się, że najlepszą obroną jest atak, dlatego w tym przypadku najlepiej zaatakować modowe marki… solidną dawką wiedzy na temat rodzajów materiałów, która uodporni nas na sprytne marketingowe zagrywki i  pozwoli nam na świadome zakupy. Właśnie dlatego przygotowałam dla Was przewodnik po materiałach idealnych na lato (z podziałem włókien, dzięki któremu unikniecie zakupowych wpadek) – w końcu wyprzedaże trwają w najlepsze, a skoro mamy już coś kupować, to warto postawić na coś… naprawdę przyjemnego w noszeniu.

 

Materiały odzieżowe idealne na lato

 

• Bawełna i bawełna organiczna

Najbardziej uniwersalny i popularny na świecie materiał? Bawełna, czyli  włókno naturalne, które pozyskuje się z rośliny o tej samej nazwie, hodowane w miejscach o ciepłym klimacie.  Nie dajcie się zwieść pozorom – każde wyprodukowane na świecie włókno, nawet to naturalne, jest mniej lub bardziej szkodliwe dla środowiska, dlatego w przypadku bawełny nie ma mowy o ekologii. Produkcja tego materiału generuje olbrzymie ilości wody i szkodliwych pestycydów, dlatego w tym przypadku „mniejszym złem” jest decydowanie się na ubrania uszyte z bawełny organicznej. Przejdźmy jednak do jej właściwości – bawełna świetnie odprowadza wilgoć z powierzchni skóry, jest przewiewna i bardzo przyjemna w dotyku. Ma właściwości hipoalergiczne, jest wytrzymała, biodegradowalna, łatwa w pielęgnacji i odporna na temperaturę. Jej minusem jest to, że bardzo się gniecie, a podczas recyklingu materiał bardzo mocno traci na jakości. 

• Len

Materiał wytwarzany z lnu zwyczajnego był znany i doceniany już w starożytnym Egipcie, dziś przeżywa swój renesans. W porównaniu do produkcji bawełny sam proces wytwarzania lnu jest ekologiczny – uprawa nie wymaga użycia dużej ilości energii i pestycydów, a roślina wykorzystywana jest niemalże w 100%. Produkcja włókien jest jednak dość kosztowna, dlatego dziś len stanowi zaledwie 1% produkowanych na świecie materiałów. Dlaczego warto postawić na len?  Materiał jest trwały, bardzo przewiewny, świetnie chłodzi w letnie dni, dobrze wchłania wilgoć, jest lekki, antybakteryjny i hipoalergiczny, nie przepuszcza promieni UV. Len mocno się gniecie, ale  cóż – jak dla mnie zagniecenia są jego cechą charakterystyczną.

• Jedwab

Jeden z najdroższych i najbardziej luksusowych materiałów na świecie. Przez tysiące lat produkcja jedwabiu, która wywodzi się z Chin, była objęta tajemnicą, a jaj wyjawienie groziło śmiercią. Jedwab pozyskiwany jest z kokonów jedwabników, czyli larw nocnych motyli – w tym przypadku trudno mówić o etycznej produkcji tego włókna, dlatego… jeżeli marzy nam się jedwabna sukienka, to lepiej postawić na rzecz z drugiej ręki. Skupmy się jednak na jego właściwościach – jedwab jest niezwykle przyjemny w dotyku, śliski, chłodny, bardzo delikatny, przewiewny i biodegradowalny. Ma również sporo wad – jest podatny na zaplamienia (plamy mocno się w niego wżerają), zaciągnięcia i działanie promieni słonecznych, oprócz tego nie można go prać w pralce, a czyszczenie chemiczne jest dość drogie i nieekologiczne. Co ciekawe jedwabne ubranie po 1-2 dniach noszenia powinno spokojnie  „odpoczywać” kilka dni na wieszaku, dlatego jedwabne ubrania nie są polecane na co dzień. Jedwab jest dość rzadkim włóknem – stanowi zaledwie 0.5% produkowanych na świecie materiałów.

• Wiskoza

Wiskoza to włókno sztuczne, czyli takie, które powstaje z naturalnych surowców, ale w procesie produkcji jest poddawane obróbce chemicznej. Dobrze znana wszystkim wiskoza powstaje z celulozy drzewnej (najczęściej pochodzącej ze świerku czy sosny), niestety jej produkcja ma bardzo negatywny wpływ na środowisko. Do wytwarzania materiału stosuje się toksyczny ług słodowy oraz dwusiarczek węgla, mówi się nawet, że wiskoza jest „olejem palmowym branży tekstylnej”.

Wiskoza to uniwersalny materiał, który  można „kształtować” na różne sposoby. Może być śliska, lejąca, lub tępa w dotyku, może świetnie imitować jedwab lub bawełnę. Wiskoza jest przewiewna, oddychająca, i podobnie jak bawełna dobrze wchłania wodę – jest więc idealnym wyborem na letnie dni. Wiskoza jest jednak dość nietrwała, potwornie się gniecie, często kurczy w praniu, a mokra jest mocno podatna na uszkodzenia. Co ciekawe wiskoza to jeden z najpopularniejszych materiałów używanych do produkcji ubrań – stanowi aż 6% wytwarzanych na świecie tekstyliów. 


• Modal

Modal został wynaleziony w latach 50. w Japonii i należy do włókien wiskozowych drugiej generacji – sam proces wytwarzania modalu jest podobny do produkcji wiskozy, z tą różnicą, że generuje mniej szkodliwych chemikaliów. Materiał ma właściwości bardzo podobne do wiskozy z tą różnicą, że dużo mniej się gniecie.

• Lyocell (Tencel)

Podobnie jak wiskoza powstaje z celulozy drzewnej, z tą różnicą, że proces produkcji jest dużo mniej szkodliwy dla środowiska. Lyocell to materiał wiskozowy trzeciej generacji – w procesie produkcji zniwelowano szkodliwość czynników chemicznych i zmniejszono zużycie wody. Materiał jest przewiewny i lekki, ma chłodny, nieco śliski chwyt, co ciekawe ma dużo lepszą sprężystość niż wiskoza, dlatego mniej się gniecie. Poddane kompostowaniu ubranie z lyocellu rozkłada się po kilku tygodniach.

• Cupro

Produkcja Cupro rozpoczęła się w latach 30. w Japonii, materiał podobnie jak lyocell należy do rodziny materiałów wiskozowych trzeciej generacji, z tą różnicą, że do produkcji cupro używa się nie tylko celulozę z drzew, ale także z bawełnianych odpadów. Co ważne, wykorzystywane w procesie produkcji substancje da się wykorzystać ponownie w obiegu zamkniętym, a cupro jest biodegradowalne i łatwe do recyklingowania.  Sam materiał bardzo przypomina jedwab, jest przewiewny, przyjemny i chłodny w dotyku, jest lekki i dobrze się układa, można go prać w pralce. Ma jednak duży minus – bardzo mocno się gniecie. 

***

Wierzcie mi – bycie świadomym konsumentem to naprawdę nic trudnego. Wystarczy ciekawość, odrobina dobrych chęci, racjonalne myślenie i… nie zadowalanie się byle czym. Kupowanie ubrania tylko dlatego, że jest tanie, albo dlatego, że poleca to popularna influencerka, to najgorsze co możecie zrobić. Kupujcie rzeczy, w których dobrze się czujecie, zgodne ze swoim stylem, nie rzucajcie się na chwilowe trendy (gwarantuje wam, że za pół roku będziecie się zastanawiać dlaczego kupiłyście daną rzecz), stawiajcie na jakość nie na ilość i spoglądajcie na metkę – w końcu, po co w środku lata gotować się w poliestrowej sukience, skoro jest tyle innych przyjemnych materiałów? 🙂