MODA

Wielki błękit, czyli krótka historia jeansów

W latach 40. i 50. były uosobieniem buntu, w latach 60. Bez reszty zakochali się w nich hippisi, a ich najlepszym ambasadorem był John Lennon. Kiedy na antenie pojawili się kultowi „Przyjaciele”, stały się nieodłącznym elementem stylizacji lat z 90. i szturmem wdarły się do popkultury. Później było tylko z górki, bo mimo upływu czasu, wciąż pozostają na fali. Choć mają już swoje lata (w tym roku obchodzą swoje 162 urodziny), to trzeba przyznać, że 2019 mają się naprawdę świetnie. I nie zanosi się na to, by cokolwiek miało się w tej kwestii zmienić. Jeansy, bo o nich mowa, to w końcu prawdziwa szycha w branży mody i jeden z najlepszych wynalazków ludzkości!

***

Imigrant w San Francisco

Jak to się zaczęło? Cóż, jak to zazwyczaj bywa z wielkimi rzeczami, początki były mało spektakularne, bo w XVII wieku spodnie odszyte z grubej bawełnianej tkaniny nazywanej denimem* były noszone przez żeglarzy. Historia jeansów nabrała tempa w XIX wieku, kiedy to w Stanach Zjednoczonych pojawił się niemiecki imigrant żydowskiego pochodzenia – Levi Strauss. Młody mężczyzna miał plan na biznes – importował denim z Europy i początkowo chciał szyć z niego…namioty. Interes jednak szedł opornie, a w Stanach Zjednoczonych szalała gorączka złota. Obdarzony żyłką do interesu Strauss uznał, że skoro denim nie sprawdza się jako materiał do szycia namiotów, to może nada się do szycia wytrzymałych spodni, które będą jak znalazł dla poszukiwaczy złota?

Tak oto w 1853 roku powstała pierwsza hurtownia spodni odszytych z wytrzymałego niebieskiego  denimu. Co ciekawe, początkowo spodnie były nazywane „waist overalls”, ponieważ były to spodnie ochronne (a może nawet coś a’la kombinezon roboczy?), wkładane po to, by uchronić kolejne warstwy ubrań przed zniszczeniem. Czas mijał, denimowe spodnie cieszyły się sporą popularnością, a przedsiębiorczy Levi Strauss spotkał na swojej drodze Jacoba Davisa, który pomógł mu w udoskonaleniu jego spodni. Davis wzbogacił je o metalowe nity w newralgicznych miejscach (m.in. przy kieszeniach i rozporku), które sprawiły, że spodnie były szalenie wytrzymałe. Obaj panowie wystąpili o przyznanie patentu, który otrzymali w 1873 roku – historia jeansów rozpoczęła się na dobre. 

Co dwie głowy, to nie jedna

Wytrzymałe spodnie z denimu okazały się sprzedażowym hitem. Klasyczne jeansy** stworzone przez Straussa i Davisa miały 5 kieszeni, a ich znakiem rozpoznawczym były zewnętrzne szwy obszyte pomarańczową nitką. Spodnie kosztowały wówczas 1 $ (dziś wydaje nam się to śmieszne, ale w tamtych czasach była to dość wysoka cena), a kupujący je górnicy, poszukiwacze złota i farmerzy traktowali ich zakup jako inwestycję – wiedzieli bowiem, że spodnie posłużą im przez długie lata. Najlepszą reklamą dla spodni było logo,  naszywane na tył spodni – para jeansów jest rozciągana przez dwa konie – jeden ciągnie je w prawo, drugi w lewo, a spodnie są w całości, co dobitnie świadczyło o tym, że są niemalże…nie do zdarcia!

Źródło zdjęcia: www.levistrauss.com

Przełomową datą w historii jeansów jest rok 1905 – to właśnie wtedy Levi Strauss wymyślił kultowe do dziś spodnie Levi’s 501, których znakiem rozpoznawczym stały się proste nogawki i wysoki stan. Wkrótce Strauss stał się milionerem i…zapisał się w historii mody, jako twórca najbardziej kultowych spodni w dziejach świata.***

Dziki Zachód, Vogue i…żołnierze?

Prawdziwy szał na denimowe spodnie rozpoczął się w latach 30. kiedy to coraz większą popularnością zaczęły cieszyć się westerny. Dlaczego? Otóż kowboje – główni bohaterowie przygodowych filmów rozgrywających się na Dzikim Zachodzie byli ubrani…w jeansy! Levi Strauss nie mógł sobie wymarzyć lepszej reklamy! W 1934 roku nastąpił kolejny przełom – marka Levi’s zaprojektowała pierwsze jeansy dla kobiet (Lady Levi’s), krój podkreślał biodra, a zwężające się ku dołowi nogawki wydłużały nogi. Rok później pokazano je w Vogue w sesji „Western Chic” a panie z Bridget Bardot i Marlin Monroe na czele bez reszty zakochały się w denimowych spodniach.

Kiedy w Stanach Zjednoczonych kwitła miłość do jeansów, Europa nie miała o nich bladego pojęcia. Na Starym Kontynencie rozsławili je amerykańscy żołnierze, którzy nosili kultowe Levi’sy na przepustkach. Europejczycy poczuli do nich miętę, a jeansy już na zawsze stały się kwintesencją amerykańskiego stylu. Mimo wielkiej miłości Europa dość długo musiała czekać na swoje Levi’sy, bo pierwsze oficjalne sklepy marki pojawiły się tam dopiero w latach 80.!

Przez wzgórza Hollywood do popkultury

Wróćmy jednak na moment do Ameryki, gdzie za sprawą kina jeansy stały się…ikoną popkultury. Denimowe spodnie nosił  John Wayne (grający w kultowych westernach), James Dean w filmie „Buntownik bez powodu” oraz Marlon Brando w filmie „Dziki”, a jeansy stały się symbolem  buntu i znakiem rozpoznawczym hollywoodzkich bad boyów. Skoro nosiły je największe gwiazdy kina, to nikogo nie dziwił fakt, że pokochali je także nastolatkowie, którzy namiętnie odtwarzali stylizacje swoich idoli. Co ciekawe, w latach 50. wykonane z denimu spodnie były surowo zakazane, a uczniowe nie mogli nosić ich do szkoły (za przyjście do szkoły w jeansach groziło wyrzucenie), ponieważ kojarzyły się z buntem i kryminalnym światem. Absurdalny zakaz  jednak tylko jeszcze bardziej zwiększył ich popularność. 

W latach 60. klasyczne denimowe spodnie nieco ewoluowały – ich dotychczas proste nogawki teraz zaczęły się rozszerzać ku dołowi. Dzwony, bo o nich mowa rozkochały w sobie hippisów, którzy nosili je z kwiecistymi koszulami w odważnych kolorach, a ich największym fanem był John Lennon, który uczynił z nich swój znak rozpoznawczy. Spodnie zyskały nowe kolory, były wykonywane z „wypłowiałego” denimu, zdobiono je naszywkami i aplikacjami.

Prawdziwą „złotą erą” dla jeansów były lata 80., kiedy to zapanowała prawdziwa denimowa gorączka. Jeans noszono od stóp do głów, odszywano z niego katany, koszule, spódniczki i sukienki. Jeansowe spodnie dla kobiet stawały się coraz bardziej dopasowane –  bawełniane włókno wzbogacano elastanem, dzięki któremu spodnie idealnie dopasowywały się do ciała i podkreślały jego kształty. Lata 90. to czas kultowych seriali – bohaterowie „Przyjaciół” i „Beverlly Hils 90210 nosili „mom jeans”, których znakiem rozpoznawczym jest wysoka talia i lekko zwężające się nogawki. 

I tu wisienka na torcie – jesteśmy w roku 2000 i tu prym wiedzie młodziutka Britney Spears i Christina Aguilera – obie odziane w jeansy biodrówki odsłaniające brzuch i ledwo co zasłaniające majtki. Nie oszukujmy się – to był kicz, który dziś wspominamy z nostalgią, ale i z lekkim zażenowaniem. Wystarczy przypomnieć sobie pamiętną stylizację Britney Spears i Justina Timberlake’a podczas American Music Awards. Denim od stóp do głów w najgorszym wydaniu!

Staruszek jeans?

Mamy rok 2019, od założenia pierwszej fabryki denimu przez Leviego Straussa minęło dokładnie 162 lata, a świat mody nadal jest zakochany w jeansach. Dziś roczna produkcja niebieskich jeansów wynosi około…miliarda sztuk! Levi’s, Wrangler, Lee, Calvin Klein, Diesel – to jedne z najpopularniejszych marek zajmujących się produkcją jeansów, ale denimowe spodnie kupimy dziś niemalże w każdej sieciówce! Najmodniejszy krój? Nie ma reguły! Rurki, „mom jeans”, boyfriendy, dzwony, szwedy – pełna dowolność. Fenomenem jest to, że robotnicze niegdyś spodnie, szturmem podbiły świat mody, wdarły się na wybiegi i na dobre rozgościły się w popkulturze.

 

Są najlepszym i ponadczasowym lekarstwem na kaprysy mody, i jestem przekonana, że nie ma na świecie człowieka, który nie miałby w swojej szafie, chociażby jednej pary tych kultowych spodni. Dziś jeansy noszą wszyscy, bez względu na wiek, płeć i zasobność portfela. Dlaczego? Są wygodne, stylowe, pasują do wszystkiego, sprawdzą się zarówno na co dzień, jak i na wieczór, pozwalają na eksperymenty. I są najlepszą opcją wtedy, gdy nie mamy pomysłu na to, w co się ubrać. Wyobrażacie sobie świat mody i popkulturę bez ukochanych „blue jeans”? Zdecydowanie nie! Wielkie dzięki Levi! 

Krótkie wyjaśnienia:

* Denim – skąd taka nazwa materiału? Otóż był on produkowany we francuskim miasteczku Nimes (wówczas mówiono de Nimes), nazywano go zatem analogicznie do miejsca pochodzenia. 

**  W tym miejscu warto podkreślić ważną informację – Levi Strauss nie wymyślił i nie stworzył pierwszych jeansów. Jak już pisałam na samym początku, spodnie z denimu były noszone już w XVII wieku. Strauss stworzył i wypromował denimowe spodnie, które przetrwały do dziś w niemalże nienaruszonej formie. To dopiero wyczyn! 

*** W tekście wiele razy używam słowa „jeans”, ale nie wyjaśniłam Wam skąd tak naprawdę ono się wzięło! Otóż słowo jeans  pochodzi od francuskiego słowa  „Blue de Genes”, co oznaczało dosłownie „błękit genewski”. Marka Levi’s nazwy „jeans” oficjalnie zaczęła używać dopiero w latach 60., wcześnie spodnie sprzedawane były jako „overalls”.