SLOW FASHION,  SPOŁECZEŃSTWO

Bojkot święta konsumpcji

Kiedy zabierałam się za pisanie tego tekstu, pierwszym skojarzeniem było słowo nadmiar. Rzeczownik określający zbyt dużą ilość czegoś, wydał mi się idealnym spuentowaniem zakupowego szaleństwa podczas black friday. Kilka dni później, kiedy w głowie miałam już gotowy tekst, natknęłam się na cudowny fragment najnowszej książki Olgi Tokarczuk, który idealnie wyraził to, czego ja nie potrafiłam ująć w słowa. (…) I  jakoś niewiadomo kiedy nasze życie zostało sprowadzone do nabywania nowych dóbr, zamawiania nowych usług z niewyczerpanej oferty. Czy faktycznie tylko zakupy nam w głowach?

***

Kupuję i marnuję?

Black Friday, coroczne wyprzedażowe święto jak na dłoni pokazuje skalę współczesnej nadkonsumpcji, szczególnie w branży mody. Tony ubrań, wyprodukowanych najczęściej w krajach rozwijających się, sprzedawane są za bezcen.  Spragnieni nowości konsumenci kupują je bez opamiętania, mimo tego, że z ich szaf wysypują się sterty ciuchów. Światowe marnotrawstwo tekstyliów rośnie w siłę. Fundacja Ellen MacArthur szacuje, że na świecie, co sekundę składowana lub spalana jest jedna ciężarówka tekstyliów – co w skali dnia daje  zawrotną  liczbę 86400 ciężarówek zmarnowanych ubrań. W Polsce co roku na wysypiskach śmieci ląduje 2,5 miliona ton tekstylnych śmieci. Według raportu „Rynek mody w Polsce” stworzonego przez KPMG, 79% Polaków kupuje sobie nową rzecz przynajmniej raz na kwartał, z czego 37% kupuje nowy element garderoby raz w miesiącu.

Zakupowa kwarantanna?

W 2019 roku podczas obniżek z okazji  black friday Amerykanie zostawili w sklepach ponad 7.4 miliarda dolarów, Polacy zaś 2.3 miliarda złotych. Czy w tym roku będzie podobnie? Choć na pierwszy rzut oka wydawało się, pandemia koronawirusa nieco ochłodzi nasze konsumpcyjne zapędy, to nic nie wskazuje na to, że 27 listopada zbojkotujemy wyprzedaże – zwłaszcza że handel przeniósł się do strefy online, a wiele marek przedłuża szaloną akcję rabatową o cały tydzień, lub nawet o miesiąc. Czy promocje podczas black friday są faktycznie spektakularną okazją do zaoszczędzenia sporej sumy pieniędzy? Niestety nie, to tylko iluzja. Wiele sklepów podnosi ceny swoich produktów tuż przed wyprzedażą, tylko po to, by później sprzedawać je w „obniżonej” (czyli normalnej) cenie.

 

swieto-konsumpcji-black-friday


Siła emocji

Czy faktycznie wszystkie kupowane przez nas rzeczy są nam niezbędne? Dlaczego nie potrafimy oprzeć się marketingowym sztuczkom? Co popycha nas do niepohamowanej konsumpcji? Cóż, najczęściej winne są tu przykre emocje, które próbujemy zrekompensować sobie kupieniem czegoś nowego. Strach, brak poczucia bezpieczeństwa, chęć poprawienia sobie humoru, chęć nagrodzenia siebie, chęć podniesienia swojej samooceny. Czy wyjście ze sklepu z torbą pełną ubrań faktycznie załatwia sprawę? Oczywiście, że nie. Według opublikowanego w 2017 roku badania Greenpeace zakupy nie dają nam szczęścia, a u 50 % respondentów zakupowa euforia nie trwa dłużej niż jeden dzień, mało tego, jej miejsce bardzo często zastępuje zakupowy kac moralny. I błędne koło się zamyka.

Coś w zamian? 

Demonizuję black friday, to prawda, ale chciałabym, by dzisiejszy wpis sprowokował Was do świadomych zakupów. Zastanówcie się, czy faktycznie potrzebujecie kolejnego t-shirtu i jeansów z sieciówki (które w duecie pochłaniają tyle wody, ile statystyczny człowiek wypija w ciągu 13 lat!), pomyślcie, czy nowy telefon jest Wam faktycznie niezbędny do życia.

Co więc zamiast szalonych zakupów? Ja polecam Wam wirtualne spotkanie organizowane przez fundację „Kupuj Odpowiedzialnie”, podczas którego goście będą zastanawiać się, czy pandemia oznacza koniec  największego święta fast fashion, jak w tym kontekście wygląda rynek wtórny i czy zmiana nawyków konsumenckich wpływa na sytuację szwaczek. W końcu watro być świadomym konsumentem, prawda?



***

Od kilku dni na każdym kroku łypią na mnie banery, krzyczące o mega promocjach z okazji black friday. „Kup 3 w cenie 2”, „mega wyprzedaż”, „super rabaty”. Patrzę na nie obojętnym, beznamiętnym wzrokiem, bo nie robią na mnie wrażenia, już nie. W najbliższy piątek z mojego konta nie ubędzie ani złotówka.