• MODA

    Czy sieciówkom faktycznie zależy na planecie, czyli modowy greenwashing pod lupą

    Choć na pierwszy rzut oka sformułowanie „troszcząca się o środowisko sieciówka” brzmi jak oksymoron, to niezaprzeczalnie w branży mody nastąpiła zmiana. Dziś w końcu głośno i wyraźnie mówi się o jej destrukcyjnym wpływie na planetę i o zrównoważonym rozwoju, do którego powinna dążyć. Daleko mi do zachwalania firm z sektora fast fashion, ale wierzcie mi – byłabym modową ignorantką, gdybym nie dostrzegała małych, mniej lub bardziej udanych kroków, które branża mody stawia w stronę ekologii. Spokojnie – nie jestem naiwna, do wielkich obietnic podchodzę z umiarkowanym optymizmem, nie wierzę też w to, że globalni odzieżowi wyjadacze nagle staną się super eko firmami. Co to, to nie. Sprawdzam, patrzę chłodnym okiem na całą branżę, biorę pod lupę marketingowe sztuczki i greenwashing oraz zachowania konsumenckie – bo w końcu to one w pierwszej kolejności napędzają całą modową maszynę. Co widzę? *** TROCHĘ NA POKAZ, TROCHĘ DLA SZPANU Czyli greenwashing w akcji. Zapożyczone z j.angielskiego, dość wyświechtane i często używane w ostatnich latach słowo, tyczy się nie tylko branży modowej, ale wszystkich gałęzi przemysłu. Sformułowanie po raz pierwszy zostało użyte w 1986 roku przez Jaya Westervelta w artykule opisującym hotele, które z rzekomej troski o środowisko, zachęcały swoich gości do rzadszego wymieniania ręczników.…

  • MODA,  POLSKIE MARKI,  TRENDY

    California dreaming, czyli okulary przeciwsłoneczne ANIA KRUK x JAI KUDO pod lupą

    Gdybym miała wybrać jeden, jedyny dodatek, który sprawdza się zawsze i wszędzie, bez względu na pogodę i porę roku, to bez chwili namysłu postawiłabym na okulary przeciwsłoneczne. W czym tkwi ich urok? W magiczny sposób potrafią dodać najzwyklejszej stylizacji modowego vibe’u. Wychodzisz z domu w dresie i bez makijażu, wkładasz duże okulary przeciwsłoneczne i już – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki czujesz się jak prawdziwa gwiazda. Skoro nawet Jack Nicholson twierdzi, że bez okularów wygląda po prostu jak tłusty gość po sześćdziesiątce, a Karl Lagerfeld uczynił z nich swój znak rozpoznawczy, to COŚ musi w nich być prawda? *** Hunting girl Rokrocznie, tuż  u progu letniego sezonu, rozpoczynam polowanie na idealne okulary przeciwsłoneczne. To nic, że te kupione w zeszłym roku są w świetnym stanie, a szuflada, w której je przechowuję, ledwo co się domyka. W tej kwestii słowo umiar kompletnie dla mnie nie istnieje – uwielbiam zmieniać charakter stylizacji za pomocą tego dodatku. Szczęśliwym trafem w tym roku idealne okulary przeciwsłoneczne niespodziewanie przyszły do mnie same. W lutym rozpoczęłam pracę w marce ANIA KRUK i od razu zostałam rzucona na głęboką wodę. Przez niemal pół roku pracowałam nad projektem współpracy ANIA KRUK x JAI KUDO i już w środku…

  • LIFESTYLE,  MODA,  SPOŁECZEŃSTWO

    Luksus nowych czasów

    Lata wszechobecnego nadmiaru mocno przewartościowały nasze życiowe priorytety i zmieniły sposób patrzenia na świat. Na własnej skórze przekonaliśmy się, że to, co materialne, cieszy tylko przez chwilę. Luksus przestał epatować logotypami i opływać złotem, zyskał za to nowe, proste i zwyczajne oblicze. Czym jest dziś? *** Kiedyś Zacznijmy od początku. Według Słownika Języka Polskiego pod redakcją Witolda Doroszewskiego luksus to: „warunki zapewniające wygodne życie”, „przyjemność, na którą rzadko można sobie pozwolić” lub „drogi przedmiot ułatwiający lub uprzyjemniający życie”. Luksus od zarania dziejów jest towarzyszem ludzkiej egzystencji, od zawsze wzbudzał zazdrość i dzikie pożądanie. W dobrze znanym nam stereotypowym znaczeniu, wiąże się nie tylko z posiadaniem przedmiotów, ale także z „luksusową otoczką” – ze sposobem życia, z dostępem do najwyższej jakości, z wyjątkową obsługą oraz ekskluzywnością. Jego istotą jest zamanifestowanie statusu  majątkowego i swojej wysokiej pozycji społecznej. Drogie samochody, rajskie wakacje, brylanty, złota biżuteria, ubrania i akcesoria ze znanych domów mody, pełne przepychu wnętrza, wykwintne jedzenie. Im bardziej wystawnie i bajecznie, tym lepiej. Dziś W pogoni za niepohamowaną konsumpcją zapędziliśmy się w kozi róg i zapomnieliśmy o tym, że luksus jest pojęciem względnym i tak naprawdę zależy od tego, co w określonym społeczeństwie uważane jest za pewien naddatek, wykraczający poza ogólne…

  • SLOW FASHION,  SPOŁECZEŃSTWO

    Bojkot święta konsumpcji

    Kiedy zabierałam się za pisanie tego tekstu, pierwszym skojarzeniem było słowo nadmiar. Rzeczownik określający zbyt dużą ilość czegoś, wydał mi się idealnym spuentowaniem zakupowego szaleństwa podczas black friday. Kilka dni później, kiedy w głowie miałam już gotowy tekst, natknęłam się na cudowny fragment najnowszej książki Olgi Tokarczuk, który idealnie wyraził to, czego ja nie potrafiłam ująć w słowa. (…) I  jakoś niewiadomo kiedy nasze życie zostało sprowadzone do nabywania nowych dóbr, zamawiania nowych usług z niewyczerpanej oferty. Czy faktycznie tylko zakupy nam w głowach? *** Kupuję i marnuję? Black Friday, coroczne wyprzedażowe święto jak na dłoni pokazuje skalę współczesnej nadkonsumpcji, szczególnie w branży mody. Tony ubrań, wyprodukowanych najczęściej w krajach rozwijających się, sprzedawane są za bezcen.  Spragnieni nowości konsumenci kupują je bez opamiętania, mimo tego, że z ich szaf wysypują się sterty ciuchów. Światowe marnotrawstwo tekstyliów rośnie w siłę. Fundacja Ellen MacArthur szacuje, że na świecie, co sekundę składowana lub spalana jest jedna ciężarówka tekstyliów – co w skali dnia daje  zawrotną  liczbę 86400 ciężarówek zmarnowanych ubrań. W Polsce co roku na wysypiskach śmieci ląduje 2,5 miliona ton tekstylnych śmieci. Według raportu „Rynek mody w Polsce” stworzonego przez KPMG, 79% Polaków kupuje sobie nową rzecz przynajmniej raz na kwartał, z…

  • MODA,  SLOW FASHION

    Najlepszy wybór na chłodne dni? Wełna!

    Kiedy za oknem robi się szaro i zimno, otwieram szufladę i wyciągam z niej ulubione wełniane swetry. Miękkie, puszyste, w różnych kolorach, grubsze i cieńsze. Gromadzone przez lata, w większości z drugiej ręki. Klasyczne, ponadczasowe, pasujące do wszystkiego, ciepłe i przyjemne w noszeniu. Umilacze paskudnej szarugi za oknem. *** Jestem stworzeniem ciepłolubnym, dlatego grube, wełniane swetry towarzyszą mi od wczesnego dzieciństwa. Jako mała dziewczynka kochałam nosić udziergany przez ciocię sweter. Był bordowy, cudownie otulający i rósł razem ze mną – towarzyszył mi do końca podstawówki. Dawał błogie ciepło, był przyjemny w noszeniu i w ogóle nie przeszkadzało mi, kiedy od czasu do czasu „ugryzł” mnie w szyję. Miłość do wełny przetrwała długie lata – dziś uwielbiam ją nadal i nie wyobrażam sobie sezonu jesienno-zimowego bez opatulającego mnie swetra. Hammurabi i Coco Chanel Wszystkie rodzaje wełny to naturalne włókna zwierzęce, które są znane ludzkości od tysięcy lat przed naszą erą (zapiski na temat wełny znajdują się nawet w Kodeksie Hammurabiego z 1730 roku p.n.e.). Prawdziwą sławę przyniosła jej Coco Chanel – na początku XX wieku wypromowała tweed, z którego szyła swoje ikoniczne garsonki i pudełkowe żakiety. Wełniane tkaniny na dobre rozgościły się na wybiegach największych kreatorów i do dziś są synonimem…

  • SLOW FASHION

    Second Hunt – nowy wymiar vintage

    Kilka lat temu noszenie używanych ubrań było obciachem – no bo po co kupować w lumpeksach, skoro w sklepach pełno ładnych, niedrogich i modnych ubrań? Dziś, kiedy świadomość ekologiczna konsumentów rośnie z dnia na dzień, używane ubrania przeżywają swój prawdziwy renesans. Lumpeksy i vintage shopy stają się obiektami pożądania, a wyszperane tam ubrania biją na głowę sieciówkowe trendy. Dlaczego? Bo są oryginalne, świetnej jakości, pozwalają się wyróżnić z tłumu i korzystają z tego, co już zostało wyprodukowane. *** Szacuje się, że w latach 2030 – 2031 rynek ubrań drugiego obiegu osiągnie rozmiary rynku fast fashion i będzie wart tyle samo, co szybka moda. Na przestrzeni ostatnich lat polski rynek ubrań z drugiej ręki mocno ewoluował, a używane ubrania przestały kojarzyć się z byle jakimi, smętnie wiszącymi na wieszakach bluzeczkami Atmosphere czy Primark. Dzisiejsze second-handy, to już nie kiepsko wyeksponowane, tanie ciuchy na kilogramy (choć oczywiście nadal są takie miejsca!) – coraz częściej pojawiają się za to eleganckie butiki i komisy ze starannie wyselekcjonowaną odzieżą vintage. Tego typu biznesy świetnie prosperują w Internecie i nie mam tu na myśli wyłącznie popularnych platform sprzedażowych typu OLX czy Vinted. Z potęgi ubrań vintege doskonale zdaje sobie sprawę Zuza Przywecka, właścicielka sklepu internetowego Second…